Menu
logo irlandia.ie

O Sztuce Pozytywnego Myślenia

Share

sztuka-pozytywnego-mysleniaKtoś kiedyś zapytany o definicję pozytywnego myślenia powiedział, że pozytywnie myśli ten, kto nie przejmuje się faktem, że odpadło mu jedno koło, bo przecież ma jeszcze trzy.

 

Twierdzenie to ma niestety więcej wspólnego z bezmyślnością, a wiarą, że się gdziekolwiek dojedzie z oderwanym kołem jest zwykłą naiwnością. Myśleć pozytywnie znaczy dużo więcej.

Pamiętacie Barbarę Niechcicową z “Nocy i dni”, jej wieczne narzekania, ciężkie westchnienia, poczucie niespełnienia? Barbara przeżyła życie zaślepiona wspomnieniem romantycznego gestu adoratora, który kiedyś, dawno temu rwał dla niej lilie wodne. Szarmancki panicz odszedł w siną dał, a gorycz niespełnionych marzeń przyćmiła cały świat. Od tamtej chwili nigdy nie było wystarczająco dobrze, wystarczająco pięknie, wystarczająco miło aż nienasycony głód wyssał całą energię do życia.

 

Polacy od pokoleń cierpią na syndrom Niechcicowej. Nie dość, że żyjemy z poczuciem nieodpowiedniej osoby w nieodpowiednim czasie, to jeszcze pozwalamy sobą manipulować we własnym domu, na własnej kanapie, poddając się medialnej histerii. Zamknięci w betonowych mrowiskach, tęsknimy za kolorowym życiem, wyczekujemy mesjasza, który odmieni naszą ciężką dolę. Marzymy o kwitnących ogrodach, szczęściu i obfitości z głębokim przekonaniem, że to tylko mrzonki.

 

Sfrustrowani, naburmuszeni, drażliwi szukamy winnych tego stanu rzeczy. Miłe panie i panowie podają ich nam w codziennym serwisie informacyjnym: to oni! – komuniści, zboczeńcy, łapówkarze. Chcemy się wreszcie z nimi policzyć, dać w pysk, napluć w oko. I niech wiedzą, że my nie darujemy, że my już wiemy, że my im tego nie zapomnimy! I co? I pstro! Kochani, zostawmy to i chodźmy na spacer! Pozwólmy sobie odetchnąć od obowiązku szlachetnego cierpienia, od Matki Polki, od Ojca Wojownika. Możemy się albo na życie obrazić albo wziąć je sobie takim, jakie jest.

 

Dziś, gdy być to mieć, zaprogramujmy nasze głowy na szukanie przyczyn, dla których możemy być szczęśliwi. Spróbujmy myśleć pozytywnie, świadomie wybierać to, co daje nam poczucie komfortu i motywuje do podejmowania pozytywnych działań. Nie dajmy się wciągać w czarną dziurę medialnej sensacji i kreacji. Fakty mogą brzmieć całkiem inaczej. Nikt nie czyta w wiadomościach o tym, że setki wypoczętych ludzi szczęśliwie wróciły z urlopu, że miliony rozpromienionych dzieci zasnęły wczoraj w objęciach mamy, a pan Czesiek upiekł dziś najlepszą partię chleba w swoim życiu. Na nasze nieszczęście morderstwa sprzedają się z większym zyskiem. Piszę do was z Krakowa, z miejsca promiennego i szarego jak wróbli ogon, gdzie w deszczowe dni Wisła potężnieje do rozmiarów Styksu i niesie ze sobą energię tak szarą, jakby w meandrach jej wody ludzie zatopili wszystkie swoje czarne myśli. Piszę z miejsca, gdzie niektórzy mają dobrze, a inni mają trochę gorzej. Piszę z miejsca takiego jak wszystkie. Świadome, szczęśliwe życie to stan naszego umysłu. Warto wyłuskać z siebie promień światła, otulić nim najmniejsze nawet rzeczy i cieszyć się nimi nie przy okazji ale tak po prostu, na głos i bezwstydnie. Warto przynajmniej spróbować.