Menu

Umarł Ojciec i nie żyje.

Umarł człowiek. Lepszy, gorszy, bez różnicy, bo umarł i już nie żyje. Zmarł  tuż po Nowym Roku, pokiereszowany przez choroby, dawne wypadki i życie swoje całe, więc nie tańczył na ostatnim sylwestrze. Nie odszedł na żadną z przypadłości, z której próbowali go wyleczyć w szpitalach i ośrodkach opieki. Zmarł nagle, na zawał. Chciał tego dnia ćwiczyć, rehabilitacji się domagał. Zabiła go więc silna chęć powrotu do zdrowia.

Rozmowa z Panią Danutą Wałęsą

Pani Danuta Wałęsą, żona Lecha Wałęsy, legendarnego przywódcy "Solidarności" i byłego Prezydenta RP gościła na zaproszenie Ambasady RP w Dublinie. Głównym powodem wizyty Pani Prezydentowej w Irlandii była akademia zorganizowana przez Ambasadę RP w Trinity College, pt.: "Polska droga do wolności i demokracji". Pani Danuta opowiadała o tejże drodze na podstawie własnych przeżyć i doświadczeń, które z przyczyn oczywistych nie mogły być oderwane od walki jej męża i całego ruchu solidarnościowego. Była to też doskonała okazja do promocji swojej książki autobiograficznej: "Danuta Wałęsa. Marzenia i tajemnice", która i tak już bije rekordy popularności. Dzięki uprzejmości Ambasady RP w Dublinie mogłem przeprowadzić z Panią Prezydentową Danutą Wałęsą ten ekskluzywny wywiad. Szczególne podziękowania należą się Panu Konsulowi Wojciechowi Dzięgielowi za zorganizowania Naszego spotkania tuż przed oficjalnym programem spotkań Pani Prezydentowej. W związku z tym, że w tytule książki zastosowana jest forma gramatyczna nazwiska: "Wałęsa", również ja ją przyjmuję przy zapisie tej rozmowy, choć poprawnie należało by pisać i mówić o Pani Prezydentowej, "Wałęsowa", jako żonie Wałęsy.

“Babskie Fanaberie, czyli wygraj walkę o siebie” Ani Witowskiej.

Tam i z powrotem w poszukiwaniu siebie.

      Zatem mamy już w ręku drugą z kolei część przemyśleń i rad Ani Witowskiej, co robić, by żyło nam się trochę lepiej we współczesnym świecie, z otaczającymi nas ludźmi, ale także, a właściwie przede wszystkim, z samym sobą. O tym jednak nieco później, bo już na samym początku muszę stanowczo zaprotestować, jakoby książka ta była skierowana wyłącznie do kobiet. „Jesteś jedyną osobą, która może zmienić swoje życie - nie lekceważ tego! tkwią w Tobie siła i odwaga. Czas je obudzić!” Czytamy we wstępie. Czy rzeczywiście jest to rada wyłącznie dla kobiet? Jeśli tak, to może oznaczać, że, zdaniem autorki, mężczyźni już sobie doskonale dawno poradzili z mieliznami codziennego życia i żadne rady nie są im potrzebne, lub, o zgrozo, przeciwnie i nie ma już dla rodu męskiego ratunku, więc i nauki wszelkie zdają się być potrzebne facetom jak umarłemu kadzidło. Nie sądzę.

Wszyscy jadą na zmywaku w Londynie.

Kiedy w Polsce mówi się o emigrantach w Wielkiej Brytanii i Irlandii, to zwykle się łże. Najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy nigdy nie wyjechali poza rogatki własnego miasta. Prawdą jest, że gdy przyjeżdżają do Londynu i Dublina Lale i Ziomusie z blokowisk, którzy po angielsku umieją powiedzieć jedynie „wow” i „hi”, to tylko zmywak jest w zasięgu ich kompetencji. Rodacy nie znający języków obcych i słabo ucywilizowani, pracują za najniższą stawkę, czyli nie z większością tu okrzepłej Polonii, lecz raczej na czarno jak Rumuni i Bułgarzy.

Pole to Pole

The Poles living in Ireland are generally divided into two groups: cool and uncool. The cool Poles are usually nice and easy to get along, since they don’t complain. Regardless of their state of employment, they don’t pollute the lives of everyone around them. They live their lives and don’t try to prove their coolness to everyone at every opportunity. The cool Poles have less insecurities, which are so eagerly discussed by the uncool ones. Insecurity is our national welfare, an export product truly made in Poland. They seem to go hand in hand, the insecurities and the desire of expression and self-presentation. As if insecurity and decerebration were the driving power behind human existence. The uncool Poles want to take up as much space as possible, piss on every tree and fart in every room, store, etc. They need to be noticed.

Kim są Travellersi?

Mieszkają w przyczepach i wozach (caravans); między obozowiskami przemieszczają się na dwukółkach zaprzęgniętych w nakrapiane konie; za nic mają sobie przepisy, zakazy i nakazy. Mają swój język, obyczaje i kulturę, które w Irlandii chronią rządowe programy.  Nie mają Travellersi nic wspólnego z Cyganami lub Romami, bo to stara, na wskroś europejska, nacja, sól ziemi irlandzkiej, jak o sobie mówią.

Who and what to avoid in Ireland?

Anyone who has ever lived in Ireland, even for a short while, is at least intuitively aware of the dangers awaiting the poor Polish emigrants.

Those who still have low awareness of local customs should make it up as quickly as they can. Roman law stated that ignorance is harmful. No one should be surprised that the main hazards to the emigrant Poles don’t come from the Irish, blacks, masons, Jews, homosexuals or even cyclists. The main, almost organic threat to Poles is their own countrymen. A Pole is a Pole’s wolf and can drown him in a spoonful of water. Nothing has changed.

  • Never, ever trust a Pole who does nothing but play World of Warcraft. If you find yourself in a house where the main occupant is always playing the game with little regard for anything else and declares that all he needs from the world is to leave him alone to play, get the hell out of there while you still can! Don’t be fooled. He doesn’t want to be left alone, he wants to dominate you and put you down under the false pretence of keeping peace at home. In time, the computer addict will multiply don’ts as if it were his house and you’ve just come for a visit, until you find a note on the bathroom door that it is forbidden to flush the toilet at night. Sooner or later, the Polack will get hammered and force a confrontation, following which you will move out anyway. It’s better not to move in at all.

Niepokorna wolność słowa.

      Okazuje się niezbicie, że media nie zajmują się już opisem rzeczywistości, lecz swobodnym wyrażaniem własnych myśli i opinii o niej. To już nawet nie jest „tabloizacja” mediów, nastał czas „sfejsbukowania” przekazu medialnego.   

     Nie idzie mi tu jednak o trotyl i kieszonkowe bomby jądrowe odkryte przez informatorów „Rzepy” w nieszczęsnym tupolewie. Wydaje się, że nie zabrakło tu rzetelności dziennikarskiej ani nie nastąpił błąd w sztuce, lecz „ktoś” „kogoś” wielokroć w pole wyprowadził. Przynajmniej tak zapewnia były już naczelny "Rzeczpospolitej", Tomasz Wróblewski na YouTubie.

A quick guide to Ireland.

What I got from Ireland? - part of the book.

It’s an interesting thing, finding yourself in a thoroughly catholic country, where the greatest and most magnificent cathedrals in the capital are protestant, the national sports are completely unlike anything else despite being among the oldest in the world and, as the Irish say, are treated in Ireland like religion, only more seriously. This is a country of interesting paradoxes, Guinness, guys loudly farting in pubs and aggressively liberated red-haired women, who persistently bleach their hair blonde and white and take time off work to stand in never-ending lines to buy the new collection Gucci handbags, €800 apiece before the recession.

What I got from Ireland?

Part of the book.

Like many Poles, I came to Ireland for some time, for money. Most of us, the emigrants on the Green Island, are like the Argonauts pursuing the Golden Fleece. The mythological message remains the same, only the fleece has transformed into Euros, or pounds sterling a little to the north, or the right on the map, on the next island (unless you’re standing with your back to the map, then it’s to the left).

Subskrybuj to źródło RSS