Menu
logo irlandia.ie

Nadciąga Olimpiada!

Nadciąga Olimpiada!

Na złość Magdalenie Środzie obejrzałem kobiecy finał Wimbledonu.

Będę też oglądał transmisje z samczych i samiczych zmagań w Londynie. Na złość wszystkim marudom i malkontentom. Co gazetę otwieram, to narzekania, jakie to Euro 2012 bez sensu było, jakaż to impreza dupna, a sport jako taki dla kretynów jeno. Ma się wrażenie, że Polskę zaludniają zramolale dziady, bo ich już mało co kręci lub rozczytani w Kancie intelektualiści, bo ci mają jedynie niebo gwiaździste nad sobą a w sobie prawo moralne a nie głupoty jakieś jak piłka kopana.

Chyba ze śmiechu padnę. Jeden z najmniej czytających narodów Europy wybrzydza igrzyskami. Jesli ktoś nie pasjonuje się sportem, musi mieć w zamian jakieś inne rozrywki. Może to być właśnie filozofia czy literatura a może film. Z lat szkolnych pamiętam, że w piłkę grali albo chcieli grać wszyscy. Największe niedojdy grały na bramce, ale jednak. Kiedy zaś szedł mecz w telewizorze, podwórka się wyludniały. I wcale to nie oznaczało, że ci dawni kibice i pasjonaci futbolu przestawali chodzić do teatrów, kin czy bibliotek. Bo robili to w kolosalnie większej liczbie, niż obecnie. To dzisiejszy Polak nie ma żadnych zainteresowań raczej. Najlepszym miejscem do spędzania wakacji są dla rodaka znad Wisły plaże nad ciepłym morzem. To wszystko: piasek i słona woda pod dostatkiem spełnia najgłębsze pragnienia rozrywki Polaka.

 

Teraz zaś jednym wspólnym głosem wszyscy jebią Mistrzostwa Europy, które sami zorganizowali. Bo kto zorganizował? Znów ci „Oni”, bo przecież nie „My”? Jak rozwydrzone bachory, które żadna zabawka nie cieszy. Radość zaś i umiejętność jej okazywania jest także miarą człowieczeństwa.

Pani profesor Środzie tego nie trzeba przypominać, ale już jej wyznawczyniom może i owszem, że Platon, którego uczona wymienia w co drugiej swojej wypowiedzi, był notorycznym mistrzem starożytnej olimpiady. Platon w wolnym tłumaczeniu znaczy: „szeroki w barach”, zatem jeden z najtęższych umysłów w dziejach ludzkości znany jest tejże pod stadionową ksywką. I co, zatkało ruskie kakao? Patrzcie no narody świata, jaki z Polaka intelektualista, co się sportem brzydzi i nie para.

 

Z Mistrzostw w Polsce wrócili do domu Irlandczycy. Zadowoleni są. Mówią, że było fajowsko, że nie żałują tego wyjazdu i prawdopodobnie tam wrócą, bo zabawa była przednia. Jakoś można więc cieszyć się życiem i drobnymi przyjemnostkami. Zasadnicza różnica między Irlandczykami i Polakami jest taka, że ci pierwsi uchlewają się na wesoło natomiast Polacy, by wyładować agresję lub wylać żale. Impreza jak Euro 2012 wymuszała na Polakach odruchy w miarę cywilizowane. Polak zaś nigdy tak bardzo, jak przed obcym, nie udaje fajniejszego niż jest w rzeczywistości. Trudno się dziwić, że po trzech tygodniach udawania na zawołanie ludzi radosnych i zadowolonych z życia narosły w narodzie takie pokłady frustracji, że wkurwia Polaka sama myśl o piłce nożnej. Żadnych więcej igrzysk sportowych na świętej ziemi polskiej gburowato – burmuszackiej, taka wasza mać!

 

Upatrywanie przez domorosłe feministki w każdych zawodach sportowych patriarchatu i męskiego szowinizmu jest naciągane i bez sensu. Lubię czasem pooglądać angielską ligę kobiet. Nie ma co się ślinić, bo zawodniczki nie wymieniają się koszulkami jak w „Seksmisji”. Nie o tym jednak chciałem. Otóż w grze kobiet nie ma jakiejś przesadnej finezji i nachalnego kunsztu piłkarskiego, ale za to jest niepohamowana chęć walki. Zawodniczki toczą zażarte boje o każdy metr kwadratowy boiska. To wojowniczki nie piłkarki. Przy każdej z nich „samczość” Cristiano Ronaldo zdawać by się mogła śmiesznie nikła. Najwspanialszą podnietę, jeśli tak mogę to ująć, stanowi jednak widok 22 kobiet pozbawionych masek kokieterii. Bez tych wszystkich póz i seksapilów niezbędnych do odgrywania swoich ról i prowadzenia gier z mężczyznami w życiu codziennym. Czysty obraz człowieczeństwa. Marzenie feministek, bo zawodniczki są w tej czaso-przestrzeni meczu wyzwolone z wizerunków i dyskursów narzucanych im przez kulturowy obraz świata.

 

Sport pomaga w uczłowieczaniu, bo to wytwór cywilizacji jest. Skoro taki Platon przez lata na golasa ciskał podkowami na odległość i przynosiło mu to w jego świecie nie mniejszą chwałę niż ględzenie w tymże Gimnazjonie, to chyba tak światły naród jakim są Polacy nie powinien wstydzić się za Euro 2012, lecz mimo wszystko zaczerpnąć z niego nieco radości dla siebie samych.

Przemek K.

Ostatnio zmienianyponiedziałek, 28 styczeń 2013 11:15
powrót na górę