Menu
logo irlandia.ie

Jak zrobić “Jedynkę” w gazecie polonijnej?

„Jedynka”, to strona pierwsza w gazecie, tytułowa. Musi na niej się znaleźć sensacja,
krew albo goła baba, wtedy sprzeda się cała gazeta. To nie takie trudne, gdy dookoła coś
się dzieje fascynującego. Co zrobić jednak, gdy jak na złość nic się nie chce wydarzyć, co
zmroziłoby krew w żyłach, ani żadna gwiazdka estrady akurat nie chce pokazać publicznie
cycka? Ciężka rada. Trzeba tworzyć wtedy rzeczywistość od nowa.

Łażę więc po mieście i szukam tematu. Nic się nie dzieje. Mijam jakichś facetów, którzy wyładowują deski z furgonetki i dalej nic. Zaraz, chwileczkę... „faceci wyładowują deski...” A co to za faceci? Wyglądają na emigrantów. Czemu wyglądają na emigrantów? Bo nie mają rudych włosów, za to mają czarne brody. Właśnie, mają brody. W Irlandii, to niemodne, więc może ci faceci uciekli z więzienia i teraz w przebraniu robotników szykują sobie melinę? Właśnie, właśnie, tak mogło być. Emigranci, którzy zostali niewinnie skazani przez sąd irlandzki, bo nie znali języka angielskiego wystarczająco dobrze, żeby się wybronić.


(Element polityczny: to dowodzi, jak rząd polski nie dba o swoich obywateli na emigracji, bo nie zapewnił im odpowiedniego tłumacza).

 

Oskarżeni byli o... O co? O handel bronią! Każdy emigrant z Europy Wschodniej handluje od dziecka bronią. Taki stereotyp. Poza tym Polacy, na przykład, biorą udział w wojnie w Afganistanie i w Iraku, więc na pewno tworzą kanały przerzutowe na Wyspy i handlują bronią z weteranami IRA, którzy broń kupują z przyzwyczajenia. Skazano ich na karę śmierci z zamianą na dożywotnie więzienie.

 

(Element polityczny: to ewidentna wina polskich polityków, bo gdyby w Polsce było dobrze, to nie musieliby emigrować i teraz iść do więzienia).

 

Jest to również wina mediów zachodnich, że tworzą tak paskudny wizerunek Polaka – emigranta.

 

(Element historyczo-propagandowy: moża śmiało powiedzieć, że Zachód pozostawił nas na pastwę losu, tak jak to zrobił w 1939 roku).

 

W więzieniu poznali pewnego Rosjanina z mafii, z którym się zakumplowali, bo... Bo co? Bo jeden z nich umiał grać na bałałajce. Ten Rosjanin tak ich polubił, że zorganizował im ucieczkę z więzienia. Więc teraz ci dwaj, prawdopodobnie z Europy Wschodniej, wyładowują deski z wozu, by przygotować sobie ‘metę’. Okazało się, że obok budynku, gdzie ci dwaj kryminaliści z przypadku organizowali sobie ‘metę’ była szkoła podstawowa. Ze szkoły na przerwie na ulicę wybiegły dzieci. Biegły beztrosko pokrzykując. Minęły dwóch emigrantów i ich furgonetkę i pobiegły dalej. Dalej jednak były roboty drogowe. Wykopano wielką dziurę,
bo pękła rura. Robotnicy drogowi poszli na lunch, ale przed tym nie zabezpieczyli jak należy wykopu.

 

Dzieciaki w niebezpiecznej odległości od wykopu zaczęły grać w piłkę. Wystarczyła chwila nieuwagi i jeden... nie, lepiej: dwóch... nie, trzech chłopców... nie, lepiej: dziewczynek (dziewczynki wzbudzają więcej współczucia, gdy im się coś stanie, mamy więc element psychologiczny). Ale skąd tam dziewczynki?...Hm, dobre pytanie, bo ta szkoła dla chłopców była... O, już wiem! Przyszły z sąsiedniej szkoły kibicować chłopcom, którzy grają w piłkę.

 

Tak, do dobre jest! Więc trzy dziewczynki wpadają do niezabezpieczonego wykopu (ha, Polacy na pewno by zabezpieczyli, więc musieli to być emigranci z Rumunii i Mołdawii – zła polityka rządu irlandzkiego w sprawie emigrantów – mamy kolejny element polityczny).

 

Okazało się, że w ogóle nie zdając sobie z tego sprawy, robotnicy drogowi dokopali się do bomby z okresu drugiej wojny światowej, która przypadkowo została zrzucona nad Irlandią w trakcie nalotów hitlerowskich na Anglię. Dziewczynki szamocząc się w wykopie, rozgrzebały na tyle ziemię, że bomba w całości niemal została odgrzebana. Dziewczynki z ciekawością zaczęły przy niej majstrować. Wtedy bomba wybuchła! I co z dziewczynkami?


Otóż dziewczynki uratował płaski głaz, który częściowo jeszcze przykrywał bombę. Siła wyrzutu wypchnęła głaz wraz z dziewczynkami w górę. Głaz znajdował się między centrum wybuchu a dziewczynkami i to je właśnie uratowało. Dziewczynki znalazły sie poza wykopem. Były poranione i przestraszone. Wtedy dwaj brodaci emigranci z Europy Wschodniej, niesłusznie oskarżeni i skazani, nie bacząc, że zostaną odkryci, rzucili się na ratunek dziewczynkom.

 

Z desek, które wyładowywali, naprędce sklecili prymitywne nosze, na których po kolei ewakuowali dziewczynki na bezpieczną odległość. Okazało się bowiem, że wybuch bomby odsłonił jeszcze dwa pociski, które leżały głębiej. Były to rakietu V-1 i V-2, które Niemcy wystrzelili w kierunku Londynu, ale te pobłądziły i trafiły do Dublina. Dzielni emigranci (obaj weterani wojny w Iraku i w Afganistanie – element polityczno-militarny: gdyby Ameryka nie zaczęła tych wojen, to nie bylibyśmy ich sojusznikami i nie mielibyśmy teraz dzielnych weteranów wojennych, którzy dzięki swojemu doświadczeniu zdobytemu na tych wojnach mogą teraz uratować dziewczynki) błyskawicznie rozbroili oba pociski (element polityczno – propagandowy: jak dobrze i wszechstronnie są wyszkoleni polscy żołnierze i jak dobrze, że polska armia szkoli większą liczbę saperów niż, na przykład... spadochroniarzy).

 

Do akcji ratunkowej chciał dołączyć ksiądz, jednak dziewczynki gestami i mową ciała wytłumaczyły, że to może być jeden z tych księży-pedofili, których tu w Irlandii ostatnio wykryto pokaźną ilość. Dzielni emigranci schwytali więc księdza – z pewnością przyszłego gwałciciela – i wrzucili go do wykopu z rakietami, by własnym ciałem stłumił ich wybuch, gdyby się okazało, że niedokładnie te rakiety rozbroili, ponieważ właściwie, to nie byli oni saperami tylko zaopatrzeniowcami. Cały wykop przykryli deskami, które wcześniej nosili.

 

Na to wszystko z domów powychodzili starzy mieszkańcy Dublina, którzy doskonale pamiętali metody wychowawcze Braci Chrześcijańskich, którzy w Irlandii prowadzili szkoły. Z wdzięczności za uratowanie dziewczynek i zasypanie księdza, obrzucili emigrantów kwiatami, ktoś na poczekaniu wystrugał z kory sylwetki przypominające bohaterów w trakcie ratowania dziewczynek przed bombami i księdziem, ktoś błyskawicznie ułożył pieśń o bohaterskim czynie Polaków, którą podawano sobie z ust do ust i po chwili cały tłum ją śpiewał na cześć dzielnych emigrantów. Łzy wzruszenia ciekły im po ich czarnych brodach.


Ich łzy rozpuściły także klej i okazało się, że brody były sztuczne, a emigranci są piękni. 

Nadjechała Garda. Podziękowaniom nie było końca. Oczywiście sąd uchylił wyroki i przyznał wysokie odszkodowania, za część których dwaj emigranci wybudowali sobie wspaniały dom w miejsu, gdzie był pamiętny wykop. Po prawdzie był on na środku ruchliwej ulicy, ale jakoś udało się tak pokierować ruchem, żeby samochody omijały dom bohaterów.

 

      Rano na pierwszych stronach wszystkich gazet ukażą się tytuły: „Bohaterscy Emigranci”, „Polak – Irlandczyk, dwa bratanki”, „Bombowi Polacy”, etc.

     

     I tak z niczego można zrobić „Jedynkę” w gazecie polonijnej. Muszę jeszcze tylko wrócić i zrobić zdjęcie tym budowlańcom, co deski noszą. O cholera! Skończyli i odjechali!


Psia jego mać, taki temat na „Jedynkę” przepadł!

Zenek

Ostatnio zmienianypiątek, 29 czerwiec 2012 09:46
powrót na górę