Menu
logo irlandia.ie

Instrukcja obsługi Polaka. Część 8. Polak i internet.

Potrzeba chwili zachęca mnie, by zrewidować nieco zaproponowaną wcześniej listę aspektów, które chcę omówić i zamiast ‘patriotyzmu’ będzie ‘internet’.

Wystarczy przejrzeć polskojęzyczne fora inernetowe, by nabrać przekonania, że większość nie zorientuje się nawet w tej zmianie. Ogólnodostępność internetu i anonimowość sprawia, że fora internetowe oraz inne formy aktywności Polaków – Forumiaków zamieniły się w feerie chamstwa i głupoty. Nie pozostawiono właściwie przestrzeni dla tych, którzy ‘po ludzku’ i na poziomie homo sapiens chcieliby wyrazić swoją opinię w sprawie jakiejś. Pan Cogito, nawet jeśli w pewnej części populacji internetowej tli się taka nadzieja, na forum i w treści przeróżnych komentarzy NIE ISTNIEJE. Polaków – Forumiaków można podzielić na dwie zasadnicze grupy: tych, z którymi chce się gadać i tych, z którymi nie chce się gadać. Jak krótko można wyjaśnić poetykę internetowego forum? Otóż forum internetowe to taka wirtualna toaleta, w której ściany od góry do dołu są zabazgrane różnymi wpisami. Człowiek sobie stoi lub siedzi w takiej toalecie (najczęściej w jakimś klimatycznej knajpce) i ma ścianę zamiast gazety.

 

Sam także może podzielić się ze społeczeństwem jakąś myślą, typu: „Tylko twardziele nie pierdzą przy sikaniu”. Wpisy są różne i samo to jeszcze nie przeraża; niechby i tak wyglądały fora: jednych coś śmieszy, innych nie. Jedni mają klasę, inni nie. Jednak o ile większość bazgra po ścianach długopisem lub flamastrem, część robi to... umorusanym palcem. I to już przestaje być akceptowalne. To już nie toaleta w klubie rockowym tylko sracz w spelunie. Z trwogą przyznaję, że fora na popularnych polkojęzycznych portalach pobazgrane są tym paluchem. W związku z tym do takich miejsc po prostu się nie wchodzi. Niemożliwy jest tu podział na tych, co mają coś do powiedzenia o rzeczywistości od tych, co po prostu za wszelką cenę chcą zaistnieć, jak gówniarze, którzy robią głupie miny i błaznują za plecami postaci, z którą dziennikarz telewizyjny robi na ulicy wywiad, tak, by zmieścić się w kadrze kamery i pojawić się w telewizji przez to na krótką chwilę.

 

Nieważne, że robi się z siebie błazna, ważna, ta krotka chwila „sławy”. Z forum internetowym jest podobnie.

Otóż fora internetowe nie są miejscem do wymiany myśli i poglądów. Mimo że tworzą takie złudzenie, to nie są kluby dyskusyjne. Istnieje na ten temat już całkiem pokaźna liczba badań lingwistycznych i kulturoznawczych. Fora internetowe są jak system kanalizacyjny internetu: spływa tam wszystko. Niektórzy czują się świetnie w takim klimacie. Niech nikomu się nie wydaje, że jeśli wśród tego wrzasku zamieści swój komentarz, wypowiedź poprawnie skonstruowaną językowo, spójną i logiczną, to, niejako „uświetni” dyskurs forumowy, podniesie jego poziom. Nic z tego. Reszta zagłuszy ten głos i utytła na zawsze po swojemu. Ten, który schodzi do kanałów tylko po to, żeby je czyścić i sam w nich nie mieszka, też po jakimś czasie zaczyna cuchnąć smrodem kanałów.

 

To tak, jakby wierzyć, że jeśli dziewica regularnie odwiedzi dom publiczny, to prostytutki od tego przestaną uprawiać swoją profesję i założą przykładne rodziny. Nie ma takiej możliwości. Natomiast opcja, że od tych odwiedzin dziewica po jakimś czasie zatraci zdolność ostrego widzenia różnic między zachowaniem prostytutki a tym przykładnych kobiet i sama się sprostytuuje jest bardzo prawdopodobna. To tak, jakby zakładać, że kiedy wykąpany gość zetknie się z grupą śmierdzieli, to nie dość, że sam nie zacznie śmierdzieć, to jeszcze zapach jego mydełka przejdzie na tych śmierdziuchów. Tak po prostu, drogą osmozy. Wolne żarty.

Skoro mimo wszystko kogoś z Polaków – Forumiaków nadal paluszki świerzbią, żeby klepnąć w klawiaturkę pod cudzym tekstem, kilka wskazówek.

 

Przede wszystkim Polaku – Forumiaku musisz wiedzieć, że: „Nie biorę odpowiedzialności za to, co Pan/Pani usłyszał, zrozumiał po przeczytaniu. Biorę jedynie odpowiedzialność za to, co powiedziałem, napisałem” (Humberto Maturana). Nie ma zatem zupełnego sensu histeria Forumowców – Radiowozowców, którzy na sygnale podjeżdżają pod tekst i grożą aresztowaniami zakrojonymi na szeroką skalę, wywózkami i długoletnimi więzieniami dla autorów tekstów, które zrozumieli po swojemu. Tekst napisany przestaje być własnością autora i to odbiorca staje się jego bezapelacyjnym posiadaczem. Niech robi z nim, co chce zatem, rozumie po swojemu, jak chce. Po co jeszcze swoim rozumowaniem głowę autorowi zawraca? Co autora obchodzi, czy ktoś jego tekst zrozumiał tak, czy siak? Po za tym ambaras cały robi się stąd, że odbiorca ma w nosie, co napisał autor, lecz na forum awanturuje się zwyczajnie o to, czego i dlaczego autor nie napisał w tym temacie oraz o to (sic!), co zrozumiał, a nie o to, co jest w artykule napisane.

 

Po czym oczywiście ostro i zdecydowanie z tego autora rozlicza. Koszmar jakiś. Jeśli Polak – Forumiak jest „za, a nawet przeciw”, jak mawiał klasyk i czuje, że artykuł brutalnie, zdradziecko i bez zapowiedzi zaatakował jego intelekt niczym Armia Czerwona Polskę 17 września pamiętnego roku, niech stanie do walki i napisze... swój artykuł w odezwie (jeśli go ktoś zechce opublikować), nie zaś komentarz. Drugim grzechem śmiertelnym Polaka – Forumiaka jest pomylenie płaszczyzn dyskusji. Komentarze w żaden sposób nie wpływają na zmianę treści opublikowanego tekstu, więc są potrzebne mu one jak umarłemu kadzidło. Po co się męczyć właściwie i mimo to je wypisywać? Trzecim grzechem śmiertelnym Polaczka – Forumiaczka jest uporczywe dążenie do powsztrzymania autora, który nie przypadł do jego obrazu świata i gustu, od pisania. Opluwanie go i łajanie. Do głowy nie przychodzi potomkowi Kmicica i Wołodyjowskiego, że po prostu może przestać czytać teksty znienawidzonego autora i wszyscy będą mieli święty spokój.

 

Ale to nie wystarcza, bo nie może być tak, że komuś innemu może się spodobać, to, co Polakowi nie. Nie jest zmartwieniem żadnego autora, że jakiś odbiorca nie umie skonfrontować tego, co czyta, z tym, co wie o świecie. Jeśli, ktoś przez całe życie oglądał tylko białe łabędzie i założył w związku z tym, że na świecie istnieją tylko w białej wersji, to jeszcze nie znaczy, że rzeczywiście tak musi być. W Australii żyją czarne łabędzie i nie przestają istnieć tylko dlatego, że ktoś o ich istnieniu nie ma pojęcia. Kiedy Polakowi – Forumiakowi ktoś próbuje powiedzieć, że na świecie poza białymi, które zna, są jeszcze czarne, o których nigdy nie słyszał, ten wpada w amok i ze wszystkich sił będzie udowadniał, że świat nie jest taki, jaki jest w rzeczywistości, tylko taki, jaki on sobie wyobraża, że jest.

 

Zatem kategorycznie zabrania wypisywania wszystkiego, co burzy mu jego poukładany w główce świat. Autor tekstów nie jest nauczycielem, który będzie tłumaczył każdemu z osobna, co miał na myśli, pisząc słowo: ‘palec’. Autora nie obchodzi, że ktoś nie nadąża i się pogubił. Forum zatem ani komentarz nie od tego jest, żeby tym autorowi głowę zawracać, bo autora w ogóle to nie obchodzi. Autor także samo nie jest uczniem Polaka – Forumiaka, który to Polak będzie go brał do odpowiedzi i napominał, karał, stawiał niedostateczne oceny i pozbawi promocji do następnej klasy za „błędną odpowiedź – artykuł”. Skąd właściwie ‘Polaki’ zawsze i na pewno wiedzą jak jest, a przy tym zwykle są przeciw wszystkiemu? Czy w Polsce istnieją kopalnie odkrywkowe ‘kamieni filozoficznych’? Polak – Forumiak nieustannie się „nie zgadza”, „nie akceptuje”, „powątpiewa”, „nie ma pewności co do...” i zasadniczo nie życzy sobie, żeby go krytykować. Polak uwielbia być głaskany po główce i komplementowany.

 

Kiedy się Polakowi przestaje podlizywać, wtedy można się spodziewać srogiego i „sprawiedliwego” Bożo – Polakowego gniewu. „Jakby mikroskop obchodziło, co myśli o nim badany przez niego owad” (S. Mrożek, Emigranci). Polak – Forumiak tego nie kuma, bo Polak wie lepiej, choć najczęściej nie przeczytał nawet ze zrozumieniem tekstu, do którego się odnosi. Ba, nie przeczytał nawet z uwagą. Polak – Forumiak poza wszystkim popełnia jeden zasadniczy błąd. Otóż wydaje mu się, że komentarzami na forum internetowym może się ktoś przejąć lub wziąć je na serio. Forum internetowe nie jest płaszczyzną do krytyki literackiej, ani żadnej, więc nie należy brać jej pod uwagę, tak jak nie chodzi się do spelun, żeby dyskutować o Heglu. Każdy tekst napisany został po to, by prezezntować coraz to różne i inne punkty widzenia na znane wszystkim sprawy. Nie są przy tym to sądy ostateczne, więc można się z nimi zgodzić lub nie. Tak po prostu, bez wrzasku i namolnego udowadniania, że wie się lepiej, bo autor jest „gópi”. Niestety, Polak – Forumiak, jak ten inżynier Mamoń w „Rejsie” „lubi tylko te piosenki, które już zna”. Innych jego intelekt nie przyswaja.

 

Zenek

Ostatnio zmienianypiątek, 30 wrzesień 2011 13:15
powrót na górę