Menu
logo irlandia.ie

JAK DAWNIEJ

Wracali ze szpitala powoli. Lekarz był uprzejmy. Zajrzał w papiery a potem był uprzejmy. Wie. Życzył zdrowia. Dziękowali.

            Nie śpieszyli się już teraz. Spędzić trochę czasu razem. Tak mało tego było. Tylko trzy lata. Dotarli do domu. Ona zajęła się obiadem, on usiadł na tarasie. Odebrała kilka telefonów, wszyscy dzwonią, życząc zdrowia, pocieszają. Usiadła przy nim, gdy jadł. Wychudła twarz próbowała rozciągnąć się w uśmiechu. Nie wyszło to dobrze.

 

-        Pojedziemy do Warszawy na ten termin – umacniała się w przekonaniu, że ciągle jest nadzieja. Nie odpowiedział. Znów ta fala gorąca. Zalała ją, tak że musiała wyjść do kuchni, by nie płakać przy nim. Wróciła z niepewnym uśmiechem na ustach. Zjadł niewiele. Łyżka zastygła mu w dłoni. Oczy zwróciły się w kierunku wspaniałych wspomnień, gdy po ślubie byli nad morzem.

-        Kiedy już...

-        Nie! - Przerwała mu i pokiwała głową – Nie!

Obraz jego twarzy rozmyły jej łzy. Opuściła głowę bezsilna, słaba.

-        Iwonka – podniósł się z trudem i podszedł, przytulił – nie płacz.

Czuła jego ciepły dotyk, pocałował ją w mokry policzek.

-        Będzie dobrze – okłamywał ją, jak okłamuje się dziecko przed wizytą u dentysty – zobaczysz, będzie dobrze.

-        Tak – obtarła nos – poradzimy sobie. Takich słów użyła, kiedy wychodzi z domu od rodziców. Domu, który odcisnął się mrocznym piętnem na jej snach.

Ogród wokół nich był cichy. Ptaki umilkły, jakby wyczuwały obecność bliskiej śmierci, która poruszała już liśćmi czereśni.

Ostatnio zmienianypiątek, 19 sierpień 2016 06:20
Więcej w tej kategorii: « ZASADY ZAPACH GŁODU »
powrót na górę