Menu
logo irlandia.ie

Instrukcja obsługi Polaka. Część 7. Polak i kobiety.

Jeśli uznamy, co jest bliskie prawdy, że Irlandia jest wyspą kobiet, to Polska w tym kontekście jest zamiejscową placówką Pakistanu. Tak, jak każdy żołnierz ma w plecaku buławę marszałkowską, tak Polka ma w torebce swoją burkę. Burki mentalne lepiej lub gorzej tłumione w sobie.

W Polsce nadal ‘chłop’ ma swoją ‘babę’ albo nawet ‘starą’. Już to żartem, już to całkiem serio wyrzucane są te sformułowania jak wdech i wydech. W Irlandii, a już na pewno w krajach skandynawskich, nie potrzebna jest żadna ‘Partia Kobiet’, żeby umożliwić kobietom dostęp do życia publicznego i politycznego. W Polsce Manuelę Gretkowską i jej inicjatywy, jakie podejmuje na rzecz kobiet traktuje się jak dziwoląga, wybryk natury a jej postulaty jako babskie fanaberie. Baba w Polsce ma po katolicku siedzieć w domu, rodzić dzieci, prać, sprzątać, gotować i obsługiwać zwykle pijanego męża, czyli swojego chłopa. Maria Janion pisała przed rokiem 1989, że w Polsce są dwa modele kobiety: Matki – Polki i Dziwki. Oczywiście nie istnieją stany pośrednie, więc każda kobieta, która uchybi w czymś wizerunkowi Matki – Polki z miejsca staje się Dziwką. Niech nie zmyla nas obraz, jaki jawi się nam w dużych miastach w Polsce (zwłaszcza w zachodniej), bo aby dostrzec realny problem koślawej katolickiej polskości należy udać się na wieś lub do miasteczek Polski wschodniej. Niech kto spróbuje sobie na wsi pod Sandomierzem lub Białymstokiem namówić kobiety do gremialnego i powszechnego odwiedzania pubów i karczm, jak to czynią chłopy. Niech kto spróbuje poubierać wiejskie kobiety w garsonki i wysłać do pracy w biurach czy nakazać prowadzić własne interesy. Kobieta z polskiej wsi w garsonce jest ubrana ‘po miastowemu’, co oznacza, że z pewnością wyjechała na stałe do miasta. Na wsi są urzędniczki w Urzędzie Gminy i być może nauczycielki z wiejskiej podstawówki, które bez narażania się na szykany mogą nosić się po miastowemu. Może jeszcze żona i córka sołtysa pozwolić sobie na te miastowo-telewizyjne fanaberie. Reszta bab zna swoje miejsce i powinności. Baby wiedzą dobrze co im uchodzi a co nie, a chłop po to pasek nosi w spodniach, żeby krnąbrną babę moresu nauczyć, gdyby przypadkiem oczadziała. Raz jeden proboszcz takiej rady udzielił zbolałemu parafianinowi, którego żona rzekomo zdradzała go z wikarym w tejże parafii, żeby użył paska na żonę-latawicę. Parafianin, dobry polski katolik, wziął sobie głęboko do serca radę swojego Pasterza duchowego i w domu skatował swoją ślubną. Nie chciało mu się ściągać paska, więc z całą sumiennością użył pięści i głowy żony. Jeszcze nie tak dawno Irlandki miały jeszcze gorzej niż wszyskie Polki i Pakistanki razem wzięte. Zdaje się, że to, de facto, członkostwo w Unii Europejskiej przyczyniło się bezpośrednio do tej diametralnej zmiany ról w społeczeństwie irlandzkim. Dziś, co dwadzieścia czy trzydzieści lat temu było nie do pomyślenia, Irlandki rozwodzą się ze swoimi nieudanymi mężami. Młode Irlandki są nawet dość agresywne w swojej niezależności i Irlandczykom ciężko nieco za nimi nadążyć. Irlandki opanowały i wzięły w posiadanie Irlandię. Znakomicie ilustruje ten fakt Pani Prezydent Irlandii. W Polsce cieszyła się faktycznie wielką popularnością Jolanta Kwaśniewska i z łatwością mogła odziedziczyć tron po swoim mężu, ale głowy bym nie dał, czy każda inna kobieta jako taka, byłaby według Polaków tak dobrym kandydatem na prezydenta i czy kobiecość sama w sobie przydawałby jej zwolenników. Jolanta Kwaśniewska miała ogromną charyzmę, którą mogła przyćmić nawet tak popularnego polityka, jak jej mąż, Aleksander, troszkę popijający Prezydent troszkę popijającego narodu. Na Słowacji premierem jest kobieta, a to się w Polsce nawet najśmielszym feministkom nie śniło (Hanna Suchocka za ten incydent bycia Premierem do tej pory znosi pokutę w Watykanie). Prezydent – kobieta jeszcze jakoś mieści się w polskich głowach, bo przecież prezydent, to funkcja reprezentacyjna, a kobiety prezentują się generalnie ładnie, ale żeby stanowisko premiera powierzyć kobiecie, to chyba lekka przesada. Przecież do rządzenia Pan Bóg stworzył mężczyznę. Poseł Węgrzyn, który chciał popatrzeć sobie na lesbijki, o czym jestem święcie przekonany, do tej pory nie ma pojęcia za co tak naprawdę wywalili go z partii. Gdyby wiedział, nie dobijałby się teraz do Senatu. Właściwie Węgrzyn powiedział dziennikarzowi do kamery dokładnie to, o czym nieustannie z kumplami posłami gada się przy kieliszku, więc o co takie wielkie halo, zdało by się powiedzieć? Poseł Węgrzyn i jego koledzy nie rozumieją nawet niestosowności takich sformułowań i dla takich facetów, to po prostu polityczna niepoprawność, czyli coś wydumanego i partykularnego, bo ‘normalni’ ludzie przecież myślą inaczej, nie zaś kwestia obyczajności, taktu, czy niesmaku wynikającego z penisowo - męskiego punktu widzenia relacji damsko – męskich. Co tak naprawdę roi się w głowach takich Węgrzynów na myśl o swoich koleżankach – posłankach: partner do dyskusji o losach państwa, czy okazja do podupczenia w delegacji? Daleko Polakom do budowania relacji partnerskich damsko – męskich, bo albo sprowadza się kobietę do roli inwentarza bardzo pożytecznego w domu i obejściu albo tryska się tą, pożal się Boże, szarmancją, która ma zawoalować zwykły szowinizm. Bo czymże jest formułowanie poglądów i sądów, że urzędnika – kobietę należy traktować inaczej niż urzędnika – mężczyznę, jak nie szowinizmem? Ten jakoby większy szacunek dla kobiety za biurkiem i umizgi, to zwykła manifestacja samcza, podkreślająca kobiecość (czytaj: niższe kompetencję, ale większy urok) urzędniczki. Przecież kobiety – petentki nie traktują w ten sposób kobiet – urzędniczek. Bo chłop nie widzi w urzędniczce profesjonalistki, która załatwia jego sprawę, lecz ufryzowaną głowę, cycki i skrywaną pod biurkiem waginę, stąd ślinotok, słowotok, mruganko oczkiem, komplemenciki i umizgi. Podejrzewam, że gdyby nie narkoza, to operowani pacjenci łapaliby za dupę operujące ich lekarki. W Irlandii kobiety wykonują wszystkie zawody: są taksówkarkami, kierowcami autobusów miejskich i tramwajów, służą gremialnie w wojsku i gardzie (irlandzka policja). W Polsce, jeśli pojawi się jakaś tramwajarka, to jest to tak egzotyczne zjawisko, że robi się o tym reportaż telewizyjny. Nie trzeba jeździć po Polsce, żeby przekonać się, jakie role społeczne Polacy przypisują swoim kobietom. Wystarczy obejrzeć polskie seriale telewizyjne, by przekonać się, gdzie jest miejsce kobiety w polskiej rodzinie. „Plebania”, „Klan”, „M jak miłość” odzwierciedlają polską mentalność i wzorce zachowań przypisane Polkom. Kolorowa prasa dla kobiet, stowarzyszenia typu, „Kobiecy Punkt Widzenia” Ani Witowskiej, czy inicjatywy Manueli Gretkowskiej zrobiły już wiele, by zmienić te chore, feudalne wyobrażenia o roli kobiety w rodzinie i społeczeństwie, ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. Same kobiety muszą uwierzyć, że podział na Matki – Polki i Dziwki jest fałszywy, bo można być kochającą żoną i matką, jednocześnie realizując siebie. Każdy człowiek, jesli jest spełniony zawodowo i ambicjonalnie jest lepszy i bardziej otwarty na innych ludzi. Zniewolenie budzi wyłącznie frustracje i agresję a w najlepszym razie apatię. Polacy boją się wyedukowanych i zwyczajnie europejskich w znaczeniu Zachodnim kobiet, bo pozostając zakompleksionymi bucami zwyczajnie im nie dotrzymują kroku. Łatwiej jest zatem powołać się na ‘tradycyjny’ podział ról, niż gonić mentalnie za rozumnymi kobietami. Łatwiej zakryć kobiecie głowę burką niż tę głowę uszanować. Polakowi wydaje się, że okazuje szacunek kobietom, kiedy obślini jej dłonie pocałunkami niby to szarmanckimi albo przepuści ją pierwszą przez drzwi lub ustąpi jej miejsca. To zwykłe pozoranctwo. Szacunek okazujemy wtedy kobiecie, gdy stajemy się jej prawdziwym partnerem i w pełni traktujemy kobiety jako pełnowartościowych partnerów we wszystkich sprawach. Gdyby Polacy zamiast zakrywać głowy swoim kobietom katolicko – feudalnymi burkami, słuchali, co mają one im do powiedzenia, może szybciej by się uczłowieczali i Polska nie przypominałaby jakże urodzajnego pola buraczanego.
Zenek
Ostatnio zmienianyniedziela, 04 wrzesień 2011 00:36
powrót na górę