Menu
logo irlandia.ie

Instrukcja obsługi Polaka.Część 6. Polak i piłka nożna.

Dlaczego Polacy nigdy nie zostaną Mistrzami Świata w piłce nożnej? Takie stawiam dziś pytanie. Taką mam rozterkę. W pytaniu tym zawarłem rzecz jasna tezę, że narodowa drużyna IV., V. i X. RP nigdy nie zdobędzię Mistrzostwa w piłce kopanej.
Dlaczego w PRLu polskim piłkarzom chciało się grać, a w wolnej Polsce nie? Skład
narodowych drużyn Górskiego, Gmocha czy Piechniczka opierał się wyłącznie na
zawodnikach grających w polskich klubach, bo właściwie nie było polskich piłkarzy grających
na Zachodzie. Deynie i Lubańskiemu, choć mieli oni złożonych mnóstwo ofert z najlepszych
klubów europejskich, władze komunistyczne nigdy nie pozwoliły na wyjazd kontraktowy.
Prawdziwie eksportowym polskim piłkarzem okazał się być dopiero Zbigniew Boniek. Był to
też okres największych tryumfów polskich klubów: Górnika Zabrze i Legii w Pucharach
Europejskich. Kolejny raz w Pucharach powalczyła Legia w latach 90. Były także jaskółki w
postaci zwycięstwa Groklinu nad Manchesterem City z Anelką w składzie czy występy Wisły
Kraków, jednak nie ma tu mowy o powrocie do świetności polskich klubów na arenie
europejskiej. W czym zatem rzecz? Ostatni spektakularny występ drużyny narodowej miał
miejsce na Olimpiadzie w Barcelonie, z której, po fantastycznym finale z gospodarzami
(niestety przegranym przez Polaków 2:3) Polacy przywieźli srebro. Próbowano na bazie tej
drużyny, ktora zwyczajnie ‘rozjechała’ swoich przeciwników, zbudować zrąb drużyny
narodowej, która powalczyłaby na Mundialu o medal, jednak próby te zakończyły się
kompletnym fiaskiem. Zawodnicy z tamtej drużyny zdobyli swoje wymarzone kontrakty w
Bundeslidze i mieli już gdzieś grę w reprezentacji. Oczywiście fizycznie w niej byli i grali, ale
co to za gra była? Jakby ktoś siłą przymusił piłkarzy do wyjścia na boisko. Tu wydaje mi się
jest pies pogrzebany. Otóż dla polskiego piłkarza celem samym w sobie był wyjazd do
jakiegokolwiek klubu w RFN. Mógł być to nawet najpośledniejszy klub z 3 ligii, ważne żeby
płacili ‘Marasami”. Nie ma nic złego w tym, że piłkarze traktują Mistrzostwa Świata w piłce
nożnej jak swoiste Expo. Dają z siebie wszystko nie tyle na chwałę kraju, który reprezentują,
lecz po to, by menadżerowie najbogatszych klubów zauważyli ich grę, zapał, umiejętności i
determinację, co skutkować będzie kontraktem w Anglii, Hiszpanii, ewentualnie Francji.
Mistrzostwa Świata w piłce kopanej dziś spełniają rolę przede wszystkim ogólnonarodowego
kiermaszu piłkarzy. Dlatego najmocniej ‘gryzą trawę’ na boisku piłkarze z Afryki, bo za
wszelką cenę chcą dostać się do klubów europejskich, a najsłabiej Anglicy, bo oni już
przecież grają w najbogatszej i najsilniejszej lidze świata. Angolom zwisa i
powiewa ‘wzruszający’ moment, gdy grają ich hymn narodowy (kwestia otwarta, czy
złączeni są bardziej emocjonalnie z Anglią czy Wielką Brytanią), ale za to z najwyższą powagą
traktują wszystko, co wiąże się z ich macierzystym klubem. Stąd piłkarze ci nie stanowią
zgranej drużyny lecz zlepek zawodników z Liverpoolu, Manchesteru Utd czy Chelsea, którzy
na każdym kroku będą udawadniać sobie wzajemnie, kto jest liderem i reprezentatowi

którego klubu należy się palma pierwszeństwa. Idę także samo o zakład, że gdyby na dwóch
różnych kanałach telewizyjnych pokazywano mecz reprezentacji Anglii i Premier League
(Premiership), oglądalność tego drugiego na Wyspach (bo także w Irlandii), byłaby
przytłaczająco większa. Anglikom niepotrzebny jest tytuł Mistrzów Świata ich drużyny
narodowej, bo na co dzień mają u siebie klubowe mistrzostwa świata. Dlatego być może
Anglia zdobyła mistrzostwo tylko raz, w 1966 roku, kiedy Mundial odbywał się właśnie w
Anglii. Poza tym jednym ‘incydentem’ Anglii nie oglądamy nawet w meczach w strefie
medalowej. Skąd bierze się w związku z tym wywoływana przez polskie media histeria przed
meczami Polaków z Anglikami? Najwięcej tytułów zdobyli dotąd Brazylijczycy – pięć, Włosi –
cztery, Niemcy – trzy tytuły, po dwa Argentyńczycy i Urugwajczycy. Mistrzostwa wygrali
jeden raz: Francuzi, Anglicy i Hiszpanie. W finałach występowali także Holendrzy (trzy razy),
Czechosłowacja, Węgrzy (po dwa razy) i Szwedzi. Natomiast polskie media sieją
ogólnonarodową panikę wyłącznie przed meczami z Anglią, jakby ta była nie do ogrania.
Zatem czemu poza Bońkiem, który grał z Juventusie i Dudkiem, realnie grającym w
Liverpool’u i siedzącym na ławce w Realu Madryt nikt nie osiągnął więcej? Przecież nie
można nazwać sukcesem gry Boruca w Celticu z ligii szkockiej, gdzie liczą się dwie drużyny a
ich poziom nigdy nie wystarcza na skuteczną grę w europejskich rozgrywkach. Nie liczę też
całej rzeszy polskich piłkarzy na dorobku w Bundeslidze, przy czym żaden z nich nie mógł
nawet pomarzyć o Bayernie Monachium. Na palcach u jednej ręki zliczyć można Polaków w
klubach francuskich, belgijskich czy holenderskich. Jest ich sporo za to w Grecji, Turcji i na
Ukrainie. Tendencja jest zatem taka, by się nie narobić a zarobić (w związku z tym, że te
kluby ze wschodu nie grają w pucharach europejskich lub błyskawicznie z nich odpadają,
zawodnikom z tych klubów pozostają wyłącznie mecze ligowe, więc piłkarze mają lekkie
życie). Takie są ambicje polskich piłkarzy, więc na Mundialu nie muszą zbytnio murawy rosić
potem, bo żeby pograć sobie w Istambule, wystarczy wejść do fazy grupowej, na drugą ligę
w Niemczech trzy mecze w fazie grupowej też wystarczają. Starsi koledzy z reprezentacji
narodowej na pewno zadbają, żeby młodsi się nie wyrywali za bardzo do gry, bo przecież
mogą ‘nieopatrznie’ wpaść w oko menadżerom klubów i pozbawić ciepłej
posadki ‘grzejących ławy’ w tych klubach starszych kolegów. Przez lata w myśl tej zasady
pieprzył wszystko, co było do spieprzenia Tomasz Hajto. W ostatnich latach popisy podobne
dawał Boruc. W Holandii i Hiszpanii kładzie się nacisk na szkolenie własnej młodzieży, w
Polsce w obliczu nieustannych klęsk po roku 1982, kiedy drużyna Piechniczka wywalczyła
brąz a była o krok od walki o złoto, bez przerwy słyszy się o naturalizacji kolejnych
fenomenalnych młodych talentów, które to talenty zamarzyły być pełnowartościowymi
Polakami i grać w reprezentacji. W tym samym czasie, kiedy ojciec Podolskiego dobijał się do
PZPNu, by jego syn, Łukasz mógł zagrać w teamie biało – czerwonych, pokazano mu ‘wała,
jak Polska cała’. Podolski zatem korzystając z podwójnego obywatelstwa skutecznie zasilił
drużynę narodową Niemiec. Wtedy oczywiście okrzyknięto go zdrajcą narodowym a Polaki –
Forumiaki groziły mu na forach śmiercią, spaleniem domu i równie wesołymi
konsekwencjami za ‘zdradę’ ojczyzny.

Polskim piłkarzom generalnie się nie chce grać. W polskiej lidze mają dobry szmal
właściwie za nic. W ligach europejskich nie pograliby wcale, siedząc na ławce rezerwowych
albo wypluliby płuca na murawie, bo poziom i tempo gry w porównaniu z polskimi boiskami
i stadionami jest kosmiczny. Po co się zatem męczyć? W Turcji jest ładnie, w Grecji też, a i
ukraińskie Morze Czarne niczego sobie. Gra w tamtejszych klubach, to jak wielkie wakacje.
Gdyby się przyłożyć na Mistrzostwach do gry, trzeba by później ganiać do utraty tchu za
takim Messim, Anelką czy Rooney’em. Toż to czyste frajerstwo jest, bo nawet jeśli trener nie
wystawi Polaka do gry, co pewnie się stanie, to na treningach wystarczająco się trzeba
naharować. Do tego pogadać nie da się z nikim, bo polski piłkarz z trudem po polsku
rozmawia, a co dopiero gdyby miał gadać po ‘ichniemu’. Po niemiecku jeszcze jakoś w
bezokolicznikach idzie, ale po hiszpańsku, francusku czy angielsku, to zapomnij brachu. Po
co się męczyć, po co się wystawiać i grać jak inni na przyzwoitym poziomie? W PRLu chłopcy
dawali z siebie wszystko i osiągali wspaniałe wyniki, bo nie kalkulowali, co się opłaca, a co
nie. Opłacało się mieć koszulkę z białym orzełkiem i słuchać jak najczęściej Mazurka
Dąbrowskiego na murawie. Dziś opłaca się grać w Turcji i w drugiej lidze niemieckiej, a do
tego nie jest wymagany tytuł Mistrza Świata. Do tego polscy piłkarze robią wrażenie, jakby
w piłkę ktoś im kazał grać za karę nie zaś jakby robili to z pasji do gry. Resztę z pewnością
popsują działacze sportowi i związkowcy, tak jak zrobili to z reprezentacjami siatkówki
przede wszystkim kobiet, ale i mężczyzn. To jednak nieco inna historia. Dlatego Polacy
nigdy nie będą Mistrzami Świata w piłce nożnej.

Zenek.
Ostatnio zmienianyśroda, 10 sierpień 2011 11:51
powrót na górę