Menu
logo irlandia.ie

Obalanie mitów 3.2 Sekciarski balans życiowy!

Obalanie mitów 3.2 Sekciarski balans życiowy!

Balans życiowy - równowaga. Najczęściej pojawiające się pytania i opinie z którymi się spotkałam to: Czyli że co? zostań buddystą hmmm może joga? Medytacja? Ojj czuję sektę! Mieszanie w głowie!

 

Kochani chodzi o to, żeby zobaczyć życie z każdej strony, a nie tylko jednej. Nie jesteśmy tylko pracownikami, szefami, mężami, żonami, kochankami, przyjaciółmi, kolegami, sąsiadami, rodzicami, dziećmi itp. pełnimy prawie wszystkie te role jednocześnie ( czasami nawet wszystkie ).

Co za tym idzie nasze życie składa się z więcej niż jednej sfery: kariera, pieniądze, przyjaciele, rodzina, partner życiowy, otoczenie w domu i pracy, zdrowie, czas wolny ( zabawa i rekreacja ), rozwój osobisty.

 

Wyobraźmy sobie, że masz wrażenie, że w prawie każdej z tych dziedzin jest super poza karierą. Przychodzisz do coacha i chcesz nad tym popracować. Załóżmy, że marzy ci się wyższe stanowisko w korporacji w której obecnie pracujesz. Brzmi super każda dziedzina życia zajebiście sielankowa, tylko opracować drogę do awansu z coachem i skoro coaching efektywny to sukces murowany i...życie jak z filmów amerykańskich, pozycja, kasa, rodzina, zdrowie i wypady na golfa czy kort tenisowy raz w tygodniu ( pominęłam przykłady zachowań zaliczanych często jako niezdrowe, nielegalne czy niemoralne ale niech każdy zobaczy oczyma swojej wyobraźni sceny ze swoich ulubionych filmów amerykańskich czy to będzie “7th heaven”, “wolf of wall street” czy “pulp fiction” to już zostawiam wam ). Brzmi fajnie co? Gotowi na ciąg dalszy?? (po co pytam jak i tak napiszę).

 

Nazwę mojego bohatera pracującego nad coachingiem kariery Piotrem. Załóżmy, że trafił na coacha który wziął sobie do serca, że sukces klienta to jego sukces i ten awans właśnie nim jest, więc do dzieła budujemy drogę do awansu! Sukces osiągnięty po 3 miesiącach starań Piotra.

 

Rok po otrzymaniu awansu nasz bohater udaje się do coacha i mówi: "Rok temu jedyne czego brakowało mi do szczęścia to ten zasrany awans, dziś tylko on działa dobrze, reszta się posypała. Z awansem przyszły nowe obowiązki, inne godziny pracy, jeszcze więcej obowiązków i odpowiedzialności, więcej godzin pracy, więcej stresu, o rany dużo więcej. Mniej czasu dla żony i dzieci z czego ciągłe pretensje więc nawet jak był czas to lepiej uciec z domu do znajomych żeby nie słyszeć pretensji." Niewyspanie, zabieganie, stres i...zdrowie siada, kondycja też nie najlepsza bo czasu brak na tenisa itd itd….jedno napędza drugie.

 

Obojętnie nad czym nie przyjdziesz popracować coach zapyta o wszystkie sfery twojego życia. Zapyta co w każdej z nich jest najważniejsze dla ciebie na dziś i jaki wpływ będzie miała twoja wprowadzana zmiana na wszystkie inne. Właśnie żeby nie dopuścić do takiej sytuacji, że pracujesz nad jednym nie będąc świadomy konsekwencji tychże zmian na inne sfery twojej codzienności. Pracując nad “A” sprawdź jak zmieni się “B” “C” i “D” i zapytaj siebie czy naprawdę tego chcesz i co jest najważniejsze? Równowaga między życiem prywatnym, rodzinnym i zawodowym jest bardzo ważna. Jeżeli kładziesz nacisk tylko na jeden aspekt, drugi zawsze ucierpi, a to prędzej czy później prowadzi do większych frustracji, poczucia braku zrozumienia i możesz mieć wrażenie, że dajesz z siebie co najlepsze i starasz się i poświęcasz, a tu odwrotny efekt. No właśnie poświęcasz…

 

Temat "poświęcenia się" pięknie zobrazował pan Jacek Walkiewicz podczas jednego ze swoich seminarium: gdy robisz na śniadanie jajecznicę na boczku to wiedź, że kura dała z siebie 100%, dała z siebie wszystko ( dzięki czemu masz jajka na śniadanie ) natomiast świnia…..świnia się poświęciła. I tu nie mogę się powstrzymać żeby nie zadać pytania: jak to wygląda u was drodzy czytelnicy? Częściej dajecie z siebie wszystko czy się poświęcacie?

 

Wracając do pojęcia równowagi, czy jest ona ważna tylko w sferach życia? Nie. Ważna jest również jeśli chodzi o nasze potrzeby, pragnienia i marzenia. Jeśli koncentrujemy się tylko na jednych zaniedbując drugie tak samo dochodzimy do momentu frustracji czy wypalenia czy tym podobnych stanów.

 

Mam nadzieję, że teraz pojęcie balansu życiowego nabrało tak samo bezpieczniejszego znaczenia jak wcześniejsza "samoświadomość". I tak samo jak opisywana w poprzednim wpisie "samoświadomość", "równowaga życiowa" nie jest już pustym sloganem oderwanym od rzeczywistości.

 

W kolejnej części opiszę cele.

 
powrót na górę