Menu
logo irlandia.ie

Instrukcja obsługi Polaka. Część 2 - Przypisy do tekstów.

Okrzyki pewnej ilości Czytelników sprawiają, że idę im w sukurs i nadaję niniejszym tej części cyklu porażającą moc intelektualną. Będzie to także samo felieton filozoficzny lub para-filozoficzny.
polak

Nie-czytających, ale ‘Wiedzących’ uspokajam, że termin filozofia wymyślili Grecy ‘Starodawni” i oznacza on: „umiłowanie” (filo-) „mądrości”, „wiedzy” (sofia). Plotką zatem jest, że termin ten uczeni wywodzą od okrzyku, jaki wydał w Staro-Cerkiewno-Słowiańskim niejaki Światopełk Mniejszy, gnając absztyfikantów swojej córki, drąc się: „Nie filuj na Zośkę!”. Kto nie wierzy, może sprawdzić to u Kopalińskiego w Jego „Słowniku wyrazów obcych”. Tym, którzy brzydzą się słowa drukowanego, jako takiego i czytają wyłącznie ‘słuszne’ i ‘prawdziwe’ teksty, przysięgam na Światowida i Trygława, którzy przez wieki bronili Naszej Świętej Ojczyzny Pra-Słowiańskiej przed Wikingami, o czym zaświadczyć może sam Daniel Olbrychski, że to prawda i to taka ‘nasza’ prawda, czyli najpierwsza i najprawdziwsza prawda. Dodam tu, że na końcu cyklu podam źródła, na które powoływałem się, podsuwając tu Państwu pewne swoje spostrzeżenia. Zabawa cała intelektualna polega tu na tym, że teksty te są już tak stare, że mają brodę (10, 20 lub 30 lat w piśmiennictwie historyczo-naukowym lub kulturoznawczym to nawet nie epoka a era), także, ci, którze mają w ogóle pojęcie jakiekolwiek o czymkolwiek, dawno już je poznali, odnieśli się do nich i prawie zapomnieli o nich. Takie prawo uczonych, żeby stawiali hipotezy. Nikomu jednak, kto pierwotnie okazał się być cymbałem, nie należy bronić dostępu do nauki. Drąc się na forum, jednocześnie daje się tym wyraz nieznajomości podstawowych lektur z kanonu większości studiów humanistycznych, a nawet z każdego sznującego się technikum drzewnego. Daje się tym dowód na zwykłą niewiedzę, bazując na tym, co „Pani w szkole podstawowej powiedziała”. Warto zatem zajrzeć do takich pozycji, jak: „Kto rządził Polską?”, praca zbiorowa: A. Szwarc, P. Wieczorkiewicz, M. Urbański; „Dzieje oręża polskiego 1794-1938”, praca zbiorowa: E. Kozłowski, M. Wrzosek; Marcelego Kosmana: „Śladami bohaterów Trylogii” i inne traktujące o Rusi Kijowskiej, czy wreszcie prace Jerzego Topolskiego dotyczące narracji historycznej. Proszę zwrócić uwagę, że literatura, którą się posługuję jest tak polska, że bardziej być polska nie może. Nawet Piast Kołodziej nie był tak polski (wiadomo przeca, że wszyscy Piastowie, zanim stali się Piastami byli Polakami. To ci „spod znaku swastyki” i Żydzi odarli Piastów z ich polskości, tak jak wcześniej zrobili, to z Celtami, którym brutalnie odebrali ich polskość. Gdyby nie to, Celtowie nie daliby się Wikingom, tak, jak Słowianie pod wodzą Daniela Olbrychskiego ze „Starej Baśni”). Bardzo ciekawą pozycją jest: „Dzieje oręża polskiego 1794-1938”, bo wbrew pozorom nie traktuje ona wyłącznie o uzbrojeniu i wojnie, lecz w dużej części mówi o podłożu społeczno – politycznym ówczesnej Europy. Można się z tej książki w przystępny sposób dowiedzieć, na przykład, na czym polegały: konfederacje i jak były one osadzone w ówczesnym ustroju Rzeczypospolitej i jaki wypływał z nich pożytek dla państwa (konfederacje zwoływano, na przykład, gdy zbyt długo trwał impas w obradach Sejmu, poprzez zrywanie obrad zgodnie z zasadą jednogłośności. W trakcie konfederacji obowiązywało głosowanie większościowe 4/5. Zatem w takim trybie można było cokolwiek osiągnąć i przeforsować. Nijak się ma oczywiście struktura i znaczenie konfederacji do tego, co wypisuje o konfederacji Sienkiewicz i Mickiewicz. Z tym, że im wolno, bo inne reguły obowiązują przy tworzeniu literatury, inne przy spisywaniu Dziejów). Jak ktoś nie lubi historyków, a woli literaturoznawców może poczytać sobie prace Marii Janion. Wszystkim, którym od szkoły podstawowej i systemu komunistycznego wydaje się, że Polska Piastowska albo jeszcze lepiej Jagiellońska, a już, jadąc po bandzie, Rzeczpospolita szlachecka była zamieszkała przez polskich Polaków, jakich polskość nie znała, zalecam prace Miroslava Hlocha o „Narodowości i państwowości”. Piast – Polak, o Jezu, co za koszmar, co za infantylizm intelektualny. Znacjonalizowanie i ujednolicenie Polski i Polaków było potrzebne komunistom, żeby lepiej się ten naród, za przeproszeniem, „za mordę” trzymało i, jeśli by się dało, dążyć do rozwijania idei: pan-słowianizmu, co skutkowałoby „zjednoczeniem” wszystkich narodów słowiańskich pod czerwonym sztandarem z sierpem i młotem w lewym, górnym rogu (w wielkim uproszczeniu). Poza tym zwyczajnie obszar i zakres terytorialny Polski Piastów wykluczał ziemie, które odkroili sobie sowieci z obszaru II Rzeczypospolitej. „Wy zdies pradawny naród piastowski, potomu my wypieprzamy was z waszych domów pod Stryjem, ze Lwowa i Wilna i dajemy wam w posiadanie ‘wasze pradawne’ ziemie wzdłuż Odry, które obecnie podpieprzamy Niemcom. Niemców przesiedlimy w przyszłości do Laponii, jak się uda wygrać drugą Wojnę Zimową z Finladią, która rozpoczniemy, jak się nam zacznie nudzić”. Pomysł na: „Państwo narodowe”, to wynalazek z końca XIX, a nie prasłowiański. Ten model państwa ‘wymyślili’ Francuzi. Wdrożył ten pomysł u siebie także Bismarck, a potem już poszło z górki: wszyscy pomałpowali. Czy Katalończyk i Bask, to taki sam Hiszpan, jak Andaluzyjczyk? A przecież jest ‘jedna’ Hiszpania. Czy Poznaniak (z ręką na sercu, proszę) traktuje Małopolanina, jak brata? Czy dla Krakusa, kolega z Kielc, jest aby na pewno tym samym ‘Polakiem’? Dla Warszawiaka ziomek z Gdańska, dla gościa z Chojnic, kolega z Wrocławia? A czy Ślązak, to aby dobry Polak? Dość już tych bzdur komunistyczno – nacjonalistycznym o jednym narodzie wykutym w litej skale. Regionalizacja nie przeczy patriotyzmowi, bo patriotyzm lokalny jest silniejszy, niż ogólno-państwowy. Nieprawda? Polak z Białegostoku z równym zapałem będzie bronił Poznania, co swojej chałupy na Podlasiu? Czy Warszawiak równie ochoczo popełni samobójstwo narodowo-patriotyczne w Szczecinie, jak u siebie? Wolne żarty. A na koniec: Jak niedouczonym trzeba być, żeby wierzyć, że Henryk Brodaty, czy inni piastowscy książeta śląscy, Konrad Mazowiecki albo taki Chrobry czy Krzywousty uważali się za Polaków? Oni byli Piastami z dynastii, rodziny Piastów. Bronili Śląska, Mazowsza, Małopolski, Wielkopolski, a nie Polski i nie jednoczyli żadnej kuźwa Polski, tylko podbijali sąsiednie piastowskie księstwa, żeby Śląsk, Mazowsze, Małopolska, Wielkopolska były większe, a nie z myślą o budowaniu jednonarodowego państwa polskiego na wieki zjednoczonego. Nie było żadnego Lecha, Czecha i Rusa, którzy od zarania nie marzyli o niczym innym, jak tylko budowaniu państwa narodowego, tak, jak Chrobry nie po to zdobywał Kijów, żeby tym osłabic późniejszy ‘nieco’ Związek Radziecki.

Generalnie, najpierw się dużo czyta, a potem bazgrze. Nawet w technikum drzewnym o tym wiedzą. Miało być filozoficznie, a wyszło historyczno – pedagogicznie. Filozofia będzie innym razem. Sorki za to.

Ostatnio zmienianywtorek, 14 czerwiec 2011 12:43
powrót na górę