Menu
logo irlandia.ie

Kult Polaka - Menela.

Pojawił się filmik na You Tube o Polakach. Podobno bardzo zabawny. Czy na pewno? Czy tacy właśnie jesteśmy? Zapijaczeni nieudacznicy, robiący dobrą minę do złej gry? Kto śmieje się tam, gdzie normalnie inni się wstydzą? Kiedy sami sobie z uporem będziemy robić pozytywnego PRa zamiast własnoręcznie obrzucać się błotem? Wstyd, żenada i miałkość.

 Rozpisywałem się kiedyś szeroko o tym, jak to wizerunek emigranta ewaluował (patrz „Daj odpocząć Marianowi”) i nie trzeba się rodaków wstydzić za granicą, bo nie jesteśmy jak te parobki, co na „saksy” jeździły, nie jesteśmy jak Polonia z Chicago. My, emigranci na Wyspach, jesteśmy elitą przeca. Kwiat sam wyjechał z Polski, fachowcy i ludzie z klasą. Premier Tusk nawołuje do powrotu tę elitę, żeby Polskę budować nową, lepszą, bo tym, co w kraju zostali sił już i intelektu nie staje. Kazik śpiewał, że „Dwa miliony wyjechało umysłów i serc” w znaczeniu niepowetowanej straty. Rozglądam się wkoło i widzę moich znajomych: aktywni, wykształceni, młodzi ludzie, nieco od nich starsi świetni fachowcy w swoich dziedzinach. Nie trzeba studiów kończyć, by zasłużyć na szacunek innych: rzetelną i uczciwą pracą, swoimi ambicjami, planami, rodziną. Wystarczy być człowiekiem, nie zwierzęciem. Każdy zdrowy umysłowo i psychicznie człowiek dąży do bycia lepszym, akceptacji środowiska, polepszenia bytu swojego i swojej rodziny. Patologia w najgorszym stadium jest wtedy, gdy stawia się ją jako przykład. Kompletny brak wstydu jest oznaką skretynienia doszczętnego. Nie brak studiów, czy rodzaj profesji, którą się wykonuje, lecz właśnie ten brak wstydu robi z człowieka zwierzę i szmatę.

            Pojawił się na „You Tube” ostatnio filmik sklecony przez jednego z Polaków o Polakach. Wszystkie portale i fora pozostają w stanie wrzenia. Świat przedstawiony w tym dziełku to ujęcia z jednego z dublińskich moteli, gdzie lokum znajdują ci, którzy czasowo lub permanentnie znaleźli się na dnie. Pijani lub pijący z butelkami wódki i piwa na stole. Bełkoczący coś o lepszym życiu, pomocy rodzinom. Niektórzy pozdrawiają nawet rodziny. Ludzie na zakręcie swojego życia, którzy tak naprawdę potrzebują pomocy i wsparcia. Ten zaś skretyniały filmik robi z tego fun. Pomijam aspekt, że pojawia się w nim tylko jedna para, której się wiedzie: oboje mają pracę, wspólne plany, są szczęśliwi. Pomijam, że to filmowe gówno stawia takie właśnie proporcje: jakoby tu w Irlandii całe rzesze skończyły marnie a garstce się wiedzie. Nawet nie „wiedzie się”, lecz po prostu, że żyją normalnie. Nie dbam o to. Chodzi o inną rzecz. Jakie świadectwo wystawiasz nam wszystkim? Zapitych nieudaczników? Kto się śmieje, słuchając kultowej piosenki Grzegorza Ciechowskiego, „Nie pytaj mnie o Polskę”? O Polsce „brudnej, pijanej i zmęczonej wciąż”, „ten pijak, który mruczy coś przez sen...”. Śmieszne? Ta piosenka dostępna jest też z deledyskiem o polskich lotnikach w bitwie o Anglię, chlubie Polski. To też śmieszne jest? A „Polska” wyśpiewana przez Kazika tryska optymizmem? Identyfikujemy się wszyscy z tym „spotykam meneli wielu, jutro wszyscy spotkają się w kościele?” Mieszkańcy motelu – ci, którzy jeszcze byli w stanie coś powiedzieć – podkreślali, że większość jest tu czasowo. Tak się życie potoczyło i tyle, ale każdy zdrowy człowiek pragnie się z szamba wyrwać. Nikt zdrowy z własnej nieprzymuszonej woli nie będzie w nim tkwił. Tym, którzy nie umieją się z tej matni wyrwać trzeba pomóc, zaś robienie z tego fun-filmiku to zwyczajne skurwysyństwo. Ilu z tych ludzi przyzna się w Polsce swoim rodzinom, że tak żyło? Ilu z nich pragnie zapomnieć, że w ogóle tu przyjechało, ale nie mają już siły ani środków, by wrócić do kraju, albo gdziekolwiek do normalnego życia? Ilu z nich powie: nazywam się tak i tak i uważam, że reprezentuję wizerunek prawdziwego Polaka? Ilu z nich, gdyby im zaoferować pracę, własny kąt, dobrą pozycję społeczną, sąsiadów i znajomych, którzy będą ich szanować, etc., powie: „nie, dziękuję, ja wolę być menelem, wolę być nikim”. Różnie w życiu się układa i nie wolno gardzić człowiekiem, a ten filmik w rzeczywistości to robi. Obnaża w podły sposób ludzkie nieszczęście, ludzką niemoc.

Skoro wszyscy Polacy tacy są lub dążą do takiego stanu, to może promować Nas tym filmikiem, kiedy obejmiemy już za chwilę przewodnictwo w UE na pół roku, a może wysyłać go za każdym razem na „Expo”, albo pokazywać go przed meczami drużyny narodowej lub na olimpiadzie? W końcu, to rzekomo my wszyscy, Polacy. Podobno tacy jesteśmy jak krew z krwi i kość z kości. A może po prostu wysłać go do Naszych rodzin w Polsce z podpisem: „Kochani, zagrałem w filmie”. Kto by to zrobił na ochotnika? Nie mówię o kumplach, lecz o rodzinach. Filmik ma śmieszyć, bo w założeniu ma dotyczyć nie ‘nas’, lecz tych ‘onych’, tych ‘innych’. „Ja nie, ale ci inni, to sami zobaczcie” – ryczy do nas z monitora ten syf. Sam autor wprawdzie zaznacza, że miał taki epizod w życiu, ale udało mu się wyrwać z tego bagna. Skoro, to taki fun, skoro to wizytówka polskości, czemu nie kręcił tego filmu samemu będąc na dnie? Trzeba być zdrowo popapranym lub strasznie mściwym i pełnym złej woli, żeby wmawiać, że Polacy gremialnie, to nieudacznicy i menele, a wszyscy emigranci sięgnęli dna. Parszywa hiena.

Przemek

Ostatnio zmienianypiątek, 25 marzec 2011 10:59
powrót na górę