Menu
logo irlandia.ie

Mitologia prostacka.

Pogoda w Irlandii nie rozpieszcza. Irlandczycy mówią, że: "jeśli nie podoba ci się irlandzka aura, poczekaj dziesięć minut, a na pewno się zmieni". Pięć centymetrów śniegu paraliżuje kraj, jakby to Grecja była. Jesienna deprecha okrągły rok. Skąd zatem w tutejszych tyle optymizmu? Może dlatego, że do wszystkiego mają dystans i wszystko żartem skomentować umieją? To dobra recepta na lepsze samopoczucie.

Mitologia prostacka.

Czym Irlandczycy podpadli Demeter?

            Wystawiłem rano swój łeb za okno i odechciało mi się wyłazić na dwór (na pole). Na polu bowiem pizgało okrutnie, sypał śnieg i wcale nie było jak na widokówkach świątecznych tylko raczej jak na obrazach z kibitkami ciągnącymi na Sybir. Zszedłem na dół jednak na chwilę, żeby zanieść kanapkę i goracą herbatę Dziewczynce z zapałkami. Miałem nadzieję na krótką pogawędkę, ale ona tylko po duńsku umiała mówić, więc nie pogadaliśmy. Swoją drogą czemu ona zawsze wysiaduje pod murem w najgorszą pogodę, a jak się wypogodzi, to znika? Cóż taką ją stworzono. Wróciłem na górę i próbowałem się dodzwonić do Prometeusza, ale nie odbierał, bo akurat sęp wyrywał mu wątrobę. Z tą wątrąbą to jakaś aluzja do picia czy jak? Chciałem go namówić, żeby nie kradł ognia z Olimpu, żeby później tak marnie skończyć i czekać na łaskę Herkulesa, który zabije sępa i zerwie łańcuchy, tylko żeby wziął parę paczek zapałek od Dziewczynki. Ocaliłby wątrobę.

            Za zmianę pór roku, jak wiadomo, odpowiada Demeter, bogini od płodów rolnych i urodzaju, czyli jest jakby skrzyżowaniem Boryny-ojca, Leppera i Olejniczaka, tyle że jest od nich ładniejsza (nawet od Olejniczaka). Demeter jest jedną z sióstr Zeusa, który jest bossem greckich bogów, po tym jak wykończył tatę-Tytana i jego braciszków z pomocą mamusi. Tatuś-Tytan najpierw połknął Zeusowe rodzeństwo a potem je wyrzygał. Poza Zeusem i Demeter był jeszcze Posejdon, Hades i Hera. Z Herą Zeus się ochajtał, z Posejdonem i Hadesem ciągnął zapałki, nota bene, które buchnęli Dziewczynce, o schedę. Zeusowi przypadły niebiosa i fotel bossa, Posejdonowi ocean a Hadesowi, miał chłop pecha, podziemia, czyli piekło po naszemu. Demeter właśnie te pola i meteorologia ogólna. Fuchę Demeter miała niezłą, bo nie miała wiele do roboty. Nie było jeszcze pór roku, było tylko lato. Nawet Dziewczynka z zapałkami nie marzła, bo nie było zimowych chłodów. W tym czasie handlowała klockami Lego i butami Ecco.

            Demeter miała córkę, Korę, zwaną też Persefoną. Kora była fajną dupą, taką grecką Jagną z "Chłopów" lub Dodą (jeśli ktoś lubi). Pałętała się taka niezagospodarowana po ziemi greckiej i generowała wzwody boskich prąci. Najbardziej napalił się na Korę Hades, bóg podziemi. Wyglądem musiał Hades od tego siedzenia pod ziemią przypominać połączenie demona i górnika kończącego szychtę. W związku z tym panny się raczej za nim nie uganiały. W tej liczbie także i Kora z obojętnością traktowała jego chuć. Hades zastosował wtedy zmyłkę. Zamienił się w kwiat lotosu, była zaś zasada, że kto zerwie lub w inny sposób przywłaszczy sobie atrybut jakiegoś boga, to już przepadł i szedł na służbę do gościa lub gościówy. Kora była durna jak but i mimo ostrzeżeń matki kwiatek sobie zerwała. A co tam, podoba się, to biorę. Głupia pinda, przez nią marznąć trzeba. Gdyby jeszcze Dziewczynka z zapałkami była z Holandii, może miałaby przy sobie tulipany i jakoś dało by się przy ich pomocy powstrzymać skretyniałą wielbicielkę kwiatów lotosu. Jak w większości mitów greckich, chodzi o podtekst erotyczny, więc zerwanie kwiatu lotosu, to tyle, co ściągnięcie gaci, a potem to już wiadomo co. Hades nie czekał ani chwili, capnął Korę i zamknął się z nią w swoim podziemnym zamku. A tam wiadomo: łupu- cupu i bania aż do rana, jak u Cygana. Nie wynaleziono jeszcze terroryzmu międzynarodowego, więc ciężko było zakwalifikować czyn Hadesa. Nie było na chłopa paragrafu. Demeter dostała od tego boskiej wkurwiączki. Tak się baba wściekła, że zawinęła wszystkie płody ziemskie, postrącała liście z drzew, zapadł nad ziemią wieczny mrok, rozpadał się deszcz, śnieg i w ogóle było przechlapane. Bogom było bez różnicy, jaka jest pogoda, ale ludzie od tego czegóś umierać zaczęli. To też bogowie mogli znieść, poza jednym czynnikiem. Ludzie dostarczali nektar i ambrozję, dodatkowo wiele innych ofiar, czyli zwykłe żarcie i wińsko, bez których może i nadal można być bogiem, ale już to nie sprawia takiej frajdy. Dodatkowo każdy z bogów i boginek zbiegało od czasu do czasu z Olimpu, żeby sobie podupczyć. Rodzili się później z tej seks-turystyki herosi, którzy później czyścili stajnie albo przykuwali się do skał by zaprotestować przeciwko polityce anty-emigracyjnej greckich bogów.

Próbowano więc przekonać Demeter, żeby odpuściła i przywróciła obfitość i urodzaj na ziemi, którą zawiadywała. Nic z tego. Wtedy padły słynne słowa: „Jak niewielu może spierdolić życie tak wielu”. Hades też nie chciał słyszeć o oddaniu Kory. Kora zaś nie miała własnego poglądu na ten temat i za bardzo chyba nie chciała opuszczać Hadesa i jego zamku. Spodobało jej się najwyraźniej to „zrywanie kwiatu lotosu”. Po latach Kora wydała swoje pamiętniki zatytułowane: „Kamasutra w dobie kryzysu globalnego. Jak dobrze zrobić Clintona?” Generalnie Hades i Demeter zgodnie odpowiadali Zeusowi, że „wała, jak Grecja cała”. Demeter warunkowała przywrócenie lata w zamian za zwrot córki. Hades niczego nie obiecywał. W końcu uradzono kompromis. Pół roku Kora miała pozostawać z Hadesem, pół roku przebywać z matką. Tak zakończył się z grubsza największy konflikt zięcia i teściowej w starożytnym świecie. Złośliwi mówią, że Hades nie mógł już znieść durnej Kory okrągły rok, więc dyplomatycznie się jej częściowo pozbył.

Od tej pory, kiedy wiosną Kora wyłazi spod ziemi, by pół roku spędzić z matką, Demeter przystraja cały świat kwiatami, słońce grzeje mocniej i przyroda budzi się do życia. Mamy wtedy wiosnę. Lato to szczyt radości matki z pobytu córki, więc mamy obfitość płodów rolnych. Jesienią najpierw Demeter przystraja świat kolorami, by godnie pożegnać na pół roku córkę, a póżniej w depresji i żalu zerwać całą zdobność świata i roztoczyć nad światem mrok, słotę i chłód. Nadchodzi zima a z nią rozłąka matki z córką. Hades kończy półroczny wieczór kawalerski i przyjmuje Korę w swoim zamku pod ziemią.

Tak oto przez jedno bzykanko za oknem pada śnieg, pizga i nie jeżdżą autobusy i trzeba iść na Luasa a potem iść z buta. Dziewczynka z zapałkami sprzedaje nieudolnie zapałki zamiast klocków Lego, a w Irlandii jest recesja. Mitologia uczy nas by rozsądniej dobierać sobie partnerki. I tak mamy szczęście, że Hades nie wytrzymuje cały rok z Korą i pozbywa się jej na pół roku. Jego zręczne posunięcie dyplomatyczne zapewnia mi cieplejszy deszcz latem w Irlandii.

Przemek.

Ostatnio zmienianypiątek, 18 luty 2011 12:03
powrót na górę